Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 202 512 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
monitoring pozycji

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

O moim bloogu

Jeszcze niedawno uczyłam się, krok po kroku odzyskiwać swoje życie. Udało się! A co teraz? No nie mam pojęcia co z tym „odzyskanym” zrobić:) Więc znów uczę się… i tak do k...

więcej...

Jeszcze niedawno uczyłam się, krok po kroku odzyskiwać swoje życie. Udało się! A co teraz? No nie mam pojęcia co z tym „odzyskanym” zrobić:) Więc znów uczę się… i tak do końca. Jakieś korepetycje z życia by się przydały:)

W razie potrzeby kontaktu:

rodorek@wp.pl

schowaj...

Cyferki:)

Odwiedziny: 4732393
Wpisy
  • liczba: 1225
  • komentarze: 31992
Bloog istnieje od: 2418 dni

Horoskop

Wodnik

Dzień będzie dla ciebie czasem relaksującym i mało wymagającym na kanwie spraw uczuciowych i zawodowych. Jeśli jesteś w parze stracisz ochotę do dzielenia włosa na czworo i przystaniesz na propozycje ukochanej osoby.

więcej na horoskop.wp.pl

Lubię to

Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Środa, trzeciego grudnia

środa, 03 grudnia 2014 9:19

 

O moim sąsiedzie pisałam już kilkakrotnie. Przypomnę więc tylko, że to meliniarz jakich mało. Pan na oko pomiędzy 50 - 70 rokiem życia, choć mogę się mylić, wszak spijanie wszelkiego rodzaju wynalazków korzystnie na cerę nie wpływa:)

 

Jego mieszkanie to typowa melina. Schodzą się tam drobne pijaczki i bezdomni z całej dzielnicy. Piją, a potem kłócą się i tłuką nawzajem. Gaz i prąd odcięty więc przyświecają sobie świeczkami. A my w ciągłym strachu, że podpalą chałupę. Na dodatek gościa często dopada zespół odstawienia alkoholowego. Wtedy ląduje w szpitalu psychiatrycznym i jakiś czas jest spokój.


Od około miesiąca sąsiada nie widać. W mieszkaniu cisza jak makiem zasiał. Właściwie powinnam się cieszyć, albo co najmniej powinno być mi to obojętne. A jednak... Do tej pory nigdy nie znikał na tak długo. Pomijając pobyty w wariatkowie, ale wtedy było wiadomo, bo odbywało się to z ustaloną prawnie celebrą. Pod dom podjeżdżała policja i karetka. Potem następowało, często kilkugodzinne, przekonywanie gościa, żeby wyraził zgodę na leczenie. Siłą rzeczy wiedzieliśmy więc, że jego nieobecność związana jest z pobytem w szpitalu.

 

Tym razem jest inaczej. Dwa tygodnie temu jakaś litościwa duszyczka powiesiła na klamce do mieszkania reklamówkę z pieczywem. Reklamówka wisiała dobry tydzień, potem znikła. A w mieszkaniu na dole nadal cisza...


Wczoraj zadzwoniłam do administracji domów i powiedziałam, że jestem z lekka zaniepokojona tak długą  nieobecnością sąsiada. W administracji się przejęli. Wracając z pracy zobaczyłam pod drzwiami sąsiada policję, panią z administracji oraz ślusarza. Okazało się, że drzwi do mieszkania są otwarte, to znaczy nie zamknięte na klucz. W mieszkaniu najprawdopodobniej nikogo nie było. Dlaczego piszę "najprawdopodobniej"? Ano dlatego, że policjant zajrzał tylko do pokoi i kuchni. Na dodatek bez latarki, a na dworze była już szarówka. Nie zajrzał natomiast na strych ani do komórki. Dodam, że do tych gospodarczych pomieszczeń wchodzi się z mieszkania. Ot, taki dziwny układ.

 

Pan policjant wziął mój dowód osobisty i dawaj go studiować. Jednocześnie zadawał pytania i robił notatki. Widocznie dość mocno okazywałam zniecierpliwienie przedłużającą się procedurą papierologiczną, bo stróż prawa powiedział, że za chwilę będę wolna, tylko sprawdzi mój dowód. Jaki czort??? Przecież nie popełniłam żadnego przestępstwa, a jedynie spełniłam swój obywatelski obowiązek... Nieźle wkurzona głośno powiedziałam co myślę  na temat sprawdzania mojego dowodu. I wiecie co się okazało? Ponoć było kilka przypadków, że osoba zgłaszająca czyjeś zaginięcie sama była... poszukiwana przez organy ścigania listem gończym!? Widocznie na taką wyglądam:)))


A sąsiada nadal nie ma...

 

Dz_N 067.jpg



komentarze (113) | dodaj komentarz

Wtorek, 25 listopada

wtorek, 25 listopada 2014 12:28

 

Nie jest z tym pisaniem tak jakbym chciała. Dużo dzieje się w życiu realnym i czasami brak chwili na sformułowanie galopujących myśli:) Bywa...



Na dodatek nadeszła mniej przyjemna strona jesieni. Pochmurno, deszczowo, dżdżysto, mglisto, czyli byle jak.  Nie nastraja mnie  ta aura optymistycznie.

 

Jedna z moich znajomych, która jest ciekawa wszystkiego co niewytłumaczalne, dziwne, nie z tego świata, podrzuciła mi książkę o reiki.


Ale o co się rozchodzi? Z czym "to się je" - zapytałam.
- Poczytaj na spokojnie, nie musisz zaraz się przekonywać, ale jest tam kilka ciekawostek, które mogą cię zainteresować - powiedziała. No to poczytałam...



Słowo "reiki" pochodzi z języka japońskiego i oznacza uniwersalną energię życiową, nieskończoną i niewyczerpalną, którą wypełniona jest przestrzeń, siłę działającą zawsze i wszędzie we wszystkich istotach i rzeczach wszechświata. Energia ta doprowadza organizmy do pełnej równowagi na wszystkich płaszczyznach ich egzystencji, przynosi ulgę w cierpieniu, daje poczucie własnej wartości, uczy miłości, akceptacji siebie i innych.

Pięknie brzmi, prawda? Zbyt pięknie:) A może coś w tym jednak jest, wszak istnienie energii udowodniono naukowo:)



Nie mam natomiast żadnych wątpliwości co do pięciu zasad, czy też reguł dobrego życia według Usuiego:


Już dziś, nie gniewaj się.
Już dziś, nie martw się.
Już dziś, bądź wdzięczny.
Już dziś, pracuj ciężko.
Już dziś, bądź dobry dla ludzi.



To znaczy, nie mam wątpliwości co do tego, że powyższe zasady mogą być doskonałym narzędziem do rozwoju duchowego. Gorzej z przestrzeganiem tych zasad:)

 

B_u 524.jpg

 

 



komentarze (46) | dodaj komentarz

Czwartek, 20 listopada

czwartek, 20 listopada 2014 11:24

Zadziwiające ileż postaci można wydobyć z jednego człowieka...


W "mojej" firmie szykują się wielkie zmiany. Nowy prezydent, to też nowi ludzie na prestiżowych stanowiskach. I pośród tych prestiżowych stanowisk panuje grobowa atmosfera. Tak, tak...skojarzenie "grobowa' pasuje jak ulał kiedy się patrzy jak pomykają na piętra do swoich gabinetów z dużymi kartonami do pakowania....


Inaczej dzieje się pośród  szaraczków, wyrobników, pracusiów. W ich oczętach widać przeogromne pokłady nadziei na lepsze jutro.  Oczywiście nie we wszystkich oczętach. W tych  "oczętach", które podjęły pracę w efekcie różnych okoliczności widać (oprócz tęsknoty za rozumem) popłoch i niepewność jutra. Z tym, że określenie - podjęły pracę  jest trochę na wyrost. One, znaczy się te "oczęta", przychodzą do firmy po to, by ładnie wyglądać i pospacerować sobie po długich korytarzach niczym po wybiegu. O dziwo, po raz pierwszy widać jak ich mocno przypudrowane, nie skażone myśleniem czółka marszczą się. No cóż.. zawsze tę nową umiejętność będą mogły wpisać sobie do CV jako doświadczenie zawodowe:)

Kończy się pewien etap życia miasta i mojego również. Idzie nowe. Czy lepsze? Taką mam nadzieję...

 

B_w P_k 180.jpg



komentarze (35) | dodaj komentarz

Poniedziałek, 17 listopada

poniedziałek, 17 listopada 2014 10:02

Pracowita niedziela.

Pracowita niedziela za mną. Byłam członkiem komisji wyborczej. Liczenie głosów poszło w miarę sprawnie. Mieliśmy szczęście, że w składzie naszej komisji nie było żadnego oszołoma, nie było też ludzi chaotycznych, niezorganizowanych…

 

Frekwencja blisko 50 procent. Takiego wyniku nie było od lat. To kolejny dowód na to, że ludzie chcą mieć wpływ na swoją małą ojczyzną. I to cieszy. Jednego wyborcę zapamiętam szczególnie. Starszy pan. Sprawdzając dowód osobisty zerknęłam na datę urodzenia. 96 lat… Przyszedł sam. Podpisał odbiór kart, a potem usiadł i bardzo sprawnie postawił krzyżyki na każdej z kart. I to bez okularów. Po wrzuceniu głosów do urny uśmiechnął się do nas, życzył spokojnej pracy, a potem wolnym krokiem opuścił lokal wyborczy. Nie mogłam od pana oderwać oczu. Była w nim jakaś godność, spokój, ciepło. Dawno nie widziałam tak dobrego „oblicza” starości.

 

A co do wyników wyborów. W moim mieście szykują się zmiany. Dotychczasowy prezydent, który rządził miastem przez 16 lata ustępuje miejsca nowemu. Taka jest wola mieszkańców.

 

B_w P_k 126.jpg



komentarze (34) | dodaj komentarz

Piątek, 14 listopada

piątek, 14 listopada 2014 19:43

O niczym konkretnie

A dzisiaj tych zaczepów czasu, czy też zaczepów dnia było od groma i ciut, ciut. Ludzie jakiegoś szaleju się napili? Coś w powietrzu wisi? A może hurtem przepustki weekendowe dostali z pobliskiego szpitala psychiatrycznego?

 

Rano  chciałam zrobić kilka fotek jednemu z malowniczych kościółków no i wdepnęłam w psie gówno. Zaczęłam wycofywać się raczkiem z zaminowanego trawnika, ale każdy krok w tył lądował na kolejnym gównie. Boszszsz…

 

W pracy pod koniec dnia czułam się jak gąbka. Gąbka nasiąknięta ludzkimi problemami, uszczypliwościami, pretensjami i czym tylko się da. Mimo całej uważności, a nawet empatii nie jestem w stanie wyjaśnić panu w jaki sposób „konserwowana” jest posadzka w obiekcie, w którym pracuję. Nie jestem również w stanie odpowiedzieć kiedy zabytkowy pomnik wykonany z piaskowca zostanie pomalowany na kolor biało – czerwony. I jeszcze… kurna wielu innych rzeczy nie wiem. To znaczy wiem dokładnie:) Ale jak wytłumaczyć jednemu oszołomowi z drugim rzeczy oczywiste, kiedy zamknięty na argumenty? Zegarek też się uwziął, bo wskazówki przesuwały się do przodu wyjątkowo anemicznie.

 

 Uff w końcu nadeszła piękna chwila opuszczenia miejsca pracy. A po drodze festiwal politycznego kabotyństwa. No tak, trzeba zaprezentować swój repertuar przed ogólnonarodową, przedwyborczą ciszą…

 

Lasu mi trzeba, ciszy, spokoju, poczucia istnienia osobnego – oby jak najdalej od toczącej się rzeki pseudospraw, pseudoproblemów…

 

ak 027.jpg



komentarze (28) | dodaj komentarz

Czwartek, 13 listopada

czwartek, 13 listopada 2014 9:35

 

Rozczarowanie…

Mocno wierzysz, że nie ma ludzi do cna głupich. Owszem może się zdarzyć, że czasami palnie się coś głupiego, czy głupio się zachowa, ale żeby tak cały czas? Nie, niemożliwe... Dlatego w "pewnych przypadkach" nie chcesz sugerować się opinią innych, musisz sama się przekonać.


Szukasz więc intensywnie, starasz się, a nawet spoglądasz na poczynania "przypadku" przez różowe okulary. Wyczerpawszy całe pokłady dobrej woli, ostatecznie znajdujesz. Pustkę, pustotę, wielkie nic…


 Z pustego i Salomon nie naleje, a co dopiero taka rodorkowa?:)


Czołowe pióro "Kuźnicy Kołłątajowskiej" - Franciszek S. Jezierski w 1790 roku konstatuje:


W każdym wieku i w każdym narodzie były głowy, główki i półgłówki. W każdym wieku ludzie skarżyli się na niedostatek zdrowia, majątku, nagrody swoim zasługom, nigdy zaś nie dało się się słyszeć, aby kto utyskiwał na to, że głupi, a zatym łatwo poznać można, że w każdym wieku, każdy kontent ze swojego rozumu.

 

Kł_Ka 155.jpg



komentarze (29) | dodaj komentarz

Środa, 12 listopada

środa, 12 listopada 2014 12:49

Przez kalkę.

Mam wrażenie, że emocje  opisywane przez ludzi długotrwale poszukujących pracy są pisane przez kalkę. Praktycznie identyczne. Wyniszczająca psychikę huśtawka nastrojów - od głębokiego pesymizmu do hura optymizmu (bo ktoś zaprosił na rozmowę).

 

Znajomy blogowicz zarzucił ponad rok temu pisanie bloga. Dziwiła ta cisza, bo całkiem nieźle mu szło. Teraz odezwał się. Okazuje się, że przez ten rok szukał pracy. Doświadczony fachowiec, nie żądający wynagrodzenia z księżyca, a jednak... Czytając jego post powróciły wspomnienia z czasów kiedy szukałam pracy. Identyczne przemyślenia. Przypomniałam sobie rozmowy z córką, która całkiem niedawno też szukała pracy. Identyczne emocje.


Trzy lata temu eksperci od ekonomii alarmowali, że sytuacja na rynku pracy powinna skłonić rząd do przeznaczenia dodatkowych środków na wsparcie instrumentów pomagających aktywnie zwalczać bezrobocie.


Niedawno przeczytałam, że pieniądze przeznaczone na owo "zwalczanie" w tym środki unijne są marnotrawione, bo pomimo znacznych kwot wydawanych na wszelkiego rodzaju aktywacje zawodowe - rynek pracy ani drgnął, a wręcz jest coraz gorzej... Błędne koło!

 

Róş 057.jpg



komentarze (23) | dodaj komentarz

Wtorek, 11 listopada

wtorek, 11 listopada 2014 22:20

Dzień taki, że wszędzie mówi się o patriotyzmie.  Żeby tylko… Raz do roku odbywa się swoisty festiwal patriotyzmu. Solo i w zespole. Soliści licytują się patriotyzmem.

 

Zespoły i chóry koncertują wspomagając się efektami świetlnymi i dymnymi.

 

Minęło 96 lat Niepodległej, a my wciąż nie mamy pomysłu jak świętować ten niezwykły dzień. Brakuje autentycznej radości. Jest patos, górnolotne zapewnienia o patriotyzmie, które nie mają odzwierciedlenia w codziennym życiu.

 

A ja? Wzięłam aparat i poszłam na spacer z najbliższymi. Nie rzucałam na ziemię papierków, nie plułam na chodniki, a przez ulicę przechodziłam na pasach… czyli tak jakby patriotycznie:)

 

Dz_N 078.jpg



komentarze (28) | dodaj komentarz

Poniedziałek, 10 listopada

poniedziałek, 10 listopada 2014 7:52

 

Wypełnianie niektórych urzędowych dokumentów wcale nie jest proste. Zwłaszcza starsi ludzi mają z tym kłopoty. Okulary zostały w domu, ręka drży a te krateczki do wypełnienia takie małe…

 

Czy mogłaby pani pomóc…? - pytają cicho, nieśmiało…

 

Pomagam, a właściwie wypełniam wnioski, czy inne dokumenty. Na koniec proszę o własnoręczny podpis i gotowe.

 

Kilka dni temu  wypełniałam starszemu panu wniosek. Pierwsza rubryka: nazwisko. Pytam więc o nazwisko:

- Gamoń jestem!

Moja ręka z długopisem zawisła w powietrzu. Nie wiedziałam – nazwisko to, czy rodzaj samokrytyki?

 

Widząc mój pytający wzrok pan uśmiechnął się szelmowsko i powiedział, że nazywa się Gamoń.

Mówił też o tym, że przez to swoje nazwisko miał wiele zabawnych i mniej zabawnych sytuacji.

 

Prawdą jest, że milczenie jest złotem, bo po słowach „Gamoń jestem” już miałam na końcu języka coś w stylu: Ależ co pan opowiada!

 

RóĚź 052.jpg



komentarze (33) | dodaj komentarz

Piątek, 7 listopada

piątek, 07 listopada 2014 10:36

 

Zazdrość, zawiść, zajadłość, zawziętość, zaciekłość, bierze się z przeświadczenia, że mamy większe niż inni prawo do tego świata. Pewnie dlatego z trudem przychodzi uznanie, bądź nie przychodzi wcale, że są na świecie ludzie mądrzejsi, lepsi, wrażliwsi, inteligentniejsi.


Zazdrość i zawiść jest wrogiem szczególnie zawziętym, może odżywiać się wszystkim, ale potrafi też obejść się w ogóle  bez pożywienia.


Czy są ludzie, którym te emocje są nieznane? Nie ma... tak myślę.

 
Ludzie świadomi "nosicielstwa" negatywnych uczuć, walczą z nimi, minimalizują, pracują nad sobą.


Ludzie żyjący w ślepym przeświadczeniu, że mają większe prawo do tego świata niż inni, nawlekają na coraz dłuższy sznur koraliki negatywnych emocji. Potem używają ich do codziennej mantry.


Dlatego tak ważny jest wybór środowiska, otoczenia, bo przecież nie tylko my oddziałujemy na innych - inni także oddziaływają  na nas.

 

R_k 025.jpg



komentarze (30) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 25 sierpnia 2016