Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 289 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
monitoring pozycji

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

O moim bloogu

Jeszcze niedawno uczyłam się, krok po kroku odzyskiwać swoje życie. Udało się! A co teraz? No nie mam pojęcia co z tym „odzyskanym” zrobić:) Więc znów uczę się… i tak do k...

więcej...

Jeszcze niedawno uczyłam się, krok po kroku odzyskiwać swoje życie. Udało się! A co teraz? No nie mam pojęcia co z tym „odzyskanym” zrobić:) Więc znów uczę się… i tak do końca. Jakieś korepetycje z życia by się przydały:)

W razie potrzeby kontaktu:

rodorek@wp.pl

schowaj...

Cyferki:)

Odwiedziny: 5217487
Wpisy
  • liczba: 1225
  • komentarze: 32257
Bloog istnieje od: 2869 dni

Horoskop

Lubię to

Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Jeszcze jeden...

środa, 31 marca 2010 22:44
I jeszcze jeden, taki bardziej świąteczny szklany pojemnik zrobiłam... Wszystko przez B...a. Przywiozł nadprogramowo kilka pojemników i korci, oj korci...:))) 





komentarze (3) | dodaj komentarz

Idą święta...

środa, 31 marca 2010 10:08
 

Zbliżają się  Święta Wielkanocne. Siedząc przy świątecznym stole z rodziną zawsze wracam wspomnieniami do okresu dzieciństwa. Dla wielu są to wspaniałe wspomnienia, głównie dlatego, że przecież dzieciństwo kojarzy się się okresem beztroski i radości z otrzymywanych od zajączka prezentów. W czasie kiedy żył jeszcze mój ojciec w naszym domu święta wyglądały jak w wielu innych. Nie przelewało się, ale tata często chorował i pieniądze szły na lekarstwa, które sprowadzali od jakiś znajomych, wtedy jeszcze z NRF. Ale to nie miało znaczenia, liczył się nastrój i spacery z rodzicami po parku słowiańskim, wtedy nazywanym przez nas biały domek. Piętro wyżej mieszkały trzy samotne starsze siostry, Zawsze nosiłam ich koszyczek ze święconką do kościoła, a w zamian dostawałam jakieś smakołyki niedostępne wtedy w sklepach. Ich rodzina mieszkała w Anglii i przysyłała im paczki. Stąd te rarytasy. Czasami też jedna z sióstr pani Lola (nie wiem dlaczego tak ją nazywali) zapraszała do mieszkania, robiła jakąś owocową herbatkę, wyciągała z drugiego pokoju grubą książkę i czytała. Były to baśnie Andersena przepięknie ilustrowane. Oglądając ilustracje wstrzymywałam oddech żeby przypadkiem nie „popsuć" tej magii.

 

W drugim okresie „dzieciństwa" jak już przeprowadziliśmy się do ojczyma wszystko się zmieniło. Finansowo było o niebo lepiej, ale wszystko inne wspominam ze smutkiem. Nie było już wspólnych spacerów, beztroski i radości przy zapełnionym potrawami stole wielkanocnym. Trzeba przyznać, że biedy nie było. Jedzenia w bród, a i ja zawsze pięknie na święta ubrana. Pamiętam jednego roku znajoma mojej mamy zrobiła mi na szydełku, bardzo modne w tamtym czasie podkolanówki i pomponami. Ależ dumna szłam w nich do kościoła ze święconką! Wychodząc z kościoła popchnął mnie jakiś chłopak i przewróciłam się. Święcące nic się nie stało, za to kolanówki wyglądały jak obraz nędzy i rozpaczy. Całe potargane i brudne. Za te kolanówki dostałam niezłe lanie. Jeszcze w święta dupa bolała i nie mogłam usiedzieć przy stole. To naprawdę dziwne, ale jak sięgam pamięcią nie przypominam sobie jakiś naprawdę wesołych chwil z tego okresu. A jeszcze o upominkach, bo to przecież ważny element świąt. Nie było już w niedzielny poranek prezentów od zajączka. Na meblach stały dwa talerze, a na nich leżały słodycze. Dla mnie to się nie liczyło, żeby chociaż gdzieś je schowali. Przecież największa frajda była zawsze z szukania i nie ważne, że nie zawsze były to wymarzone upominki. Liczyła się cała otoczka związana z ich odkrywaniem.

 

Dawno już minął okres dzieciństwa, ale są takie chwile, choćby właśnie święta, że wracam do tego okresu pamięcią. Niektórzy mówią, że chcieliby powrócić do czasów dzieciństwa, albo być przez chwilę jeszcze dziećmi. Ja bym nie chciała, bo mimo wytężania swojej pamięci niewiele w nim znajduję dobrego. Ale dzięki temu pamiętam o jednym. Suto zastawiony stół i ładne ubranie to nie wszystko...



komentarze (5) | dodaj komentarz

Na wszystko jest sposób!

wtorek, 30 marca 2010 13:55

Ha! Przechytrzyłam swój kręgosłup. W końcu kto tu rządzi! Trochę na stojąc, trochę na siedząco trochę na leżąco (przysunęłam do łóżka stoliczek) ...
i zrobiłam słoiczek, którym śpieszę się pochwalić. Mi się podoba :)))



komentarze (5) | dodaj komentarz

Następne przyozdobione szkło...

poniedziałek, 29 marca 2010 18:04

Tym razem słoik trochę większy, więc mogłam wstawić większą aplikację. Nazwałam toto "wiosenny słoik", bo przeważa w nim biel i zieleń. Z tym, że z jednej strony kwiaty są bardzo delikatne, a z drugiej wyraziste. Do świąt pewnie już nic nie zrobię, bo "siadł" mi kręgosłup. Dostałam leki przeciwbólowe i zwolnienie lekarskie do końca tygodnia. Najgorzej, że nie mogę przybrać wygodnej "bezbolesnej" pozycji żeby utrzymać się na tym ziemskim padole. Najlepszy byłby na dzień dzisiejszy stan nieważkości:)))






komentarze (6) | dodaj komentarz

Prawie fraszki

niedziela, 28 marca 2010 9:51

 

Dzisiaj niedziela i właściwie z okazji zbliżających się świąt powinnam pomyśleć o życzeniach. Odkładam to jednak na połowę tygodnia, bo stwierdziłam, że wystarczy jeden, no góra dwa dni, żeby się z tym uwinąć. Wesołe, kolorowe jajca, beczące smętnie baranki, baby przynoszące zdrowie i szczęście, kicające puszyste zajączki, srebrzyste bazie itd. - wszystko to zostało już kiedyś wymyślone. Można czerpać do woli.


A dzisiaj, zamiast wprowadzać się w przedświąteczny nastrój choćby myśleniem, ileż to rzeczy muszę zrobić w tygodniu, by na koniec zasiąść do świątecznego stołu w pięknie wysprzątanym mieszkaniu - sięgnęłam z rana do swoich ... fraszek. Wiem, wiem, trudno to jeszcze nazwać ekstra fraszkami, ale jakieś tam próby w tym kierunku czynię. No więc zdobyłam się na odwagę i przedstawiam kilka :)

 

 

Credo patrioty

Swoje narodowe korzenie

na garstkę euro zamienię.

 

Na polityka w stanie spoczynku

Za swe polityczne wizje

wciąż pobiera prowizje.


     ***

Donosił wilk razy kilka

donieśli i na wilka.

 

     ***

Wielu mieni się twoim przyjacielem

gdy dysponujesz wypchanym portfelem.

 

O wyższości muchy na politykiem

Politycy są jak muchy

czynią czasem dziwne ruchy

i choć mucha leci równo

patrzy aby nie wpaść w gówno.


      ***

Często przemawiał w imieniu ludu

jako, że był na bezludnej wyspie

przychodziło mu bez trudu.


      ***

Żeby kózka nie skakała

to by pracę nadal miała.


     *** 

Wszyscy myśleli, że kłania się uniżenie

a on po prostu miał u szyi kamienie.

 

Na pracowitego

Choć do roboty ma dwie lewe ręce

to przy podwyżkach krzyczy - więcej, więcej!

 

Epitafium

Tu leży kobieta

co mężczyzny nie miała

swym szkaradnym licem

wszystkich odstraszała

 



komentarze (5) | dodaj komentarz

Upominki...

sobota, 27 marca 2010 14:24

Skończyłam ozdabiać pierwsze dwa przedmioty.  Jak zawsze nie jestem do końca zadowolona, ale wstawiam je na bloga, żeby "pochwalić się. No i jeszcze jedno. Halllo Ula i Gonia! To dla Was, proszę się dogadać, która, który chce :)))  Przyniosę na wieczorny zlot Gangu KWA. Jutro zacznę robić następne, bo członków Gangu jest więcej :))) Proszę o cierpliwość i wyrozumiałość...Ps. Fotki jak zawsze do d..y.






komentarze (7) | dodaj komentarz

Czy zgasisz jutro światło

piątek, 26 marca 2010 16:47

 

W sobotę, 27 marca o godz. 20,30 miliony poprawnych politycznie tfu - ekologicznie obywateli zgasi w swoich domach na godzinę światło. Koordynatorem akcji „godzina dla ziemi" jest organizacja ekologiczna WWF. I w związku z tym mam dylemat. Gasić, czy nie gasić. Hehehe, prawie jak u Hamleta - być, albo nie być... Bo z jednej strony nie jest mi obojętna ochrona klimatu mojej planety, a z drugiej, nie jestem przekonana, czy ta akcja przyniesie zamierzony skutek.. Tym skutkiem ma być ponoć ograniczenie wydzielania do atmosfery szkodliwego CO2. No nie wiem...
 Przecież biorąc na logikę, gasząc, a następnie zapalając żarówki (szczególnie energooszczędne) zużyjemy w ięcej prądu, niż jakby paliły się bez przerwy. Poza tym, co z tego, że wyłączymy żarówki, jak w tym samym czasie elektrownie nadal będą pracować? Nikt ich nie zamknie na jedną godzinę. A przecież wiadomo, że elektrownie produkując prąd, wydzielają do atmosfery nie tylko CO2, ale również substancje o wiele bardziej szkodliwe dla człowieka i naszej planety - związki siarki i azotu.
Poza tym zwolenniczką ekologii, przynajmniej w takiej formie do jakiej namawia mnie WWF, jestem od dawna. Od dawna bowiem nie zapalam światła bez potrzeby. Zyskuje na tym ekologia, ale przede wszystkim mój portfel. Jaki więc ma sens ta „godzina dla ziemi"?






komentarze (4) | dodaj komentarz

Działam, działam!

czwartek, 25 marca 2010 22:05

Nie napisałam dzisiaj nic na bloga, ale za to popołudnie bardzo pracowite. Na stole rozłożone farby, pędzle, medium do spękań, werniks i inne akcesoria. Działam:)))  Decoupaqe wciąga jak nie powiem co. Świetny relaks i wyciszenie. Jak skończę to pokaże na blogu jak mi wyszło:)))



komentarze (3) | dodaj komentarz

Życzenia i szkło

środa, 24 marca 2010 19:53

 

B...k przywiózł mi dzisiaj szkło do dequpacge. Nie spodziewałam się, że będą to takie cudeńka. Wyglądem przypominają pojemniki jakie bywały kiedyś w aptekach. Mam teraz pole do popisu, bo płaskie powierzchnie dają wiele możliwości na stworzenie spójnej kompozycji. Fajne jest to, że nic za to nie chciał. A właściwie nie znam faceta. Przeczytał kiedyś na MM, że bawię się czasami w przyozdabianie przedmiotów, napisał wiadomość na NK i umówiliśmy się. A efekt tego spotkania stoi teraz w pokoju na podłodze i pobudza moją wyobraźnię. 
 
Po południu zadzwonił Syn, jak sam powiedział - „po życzenia". „Życzenia" zajęły nam około godzinki. Moje myśli przez cały dzisiejszy dzień podporządkowane były Kamilowi. To chyba normalne, że w takim dniu  podsumowuje się, przypomina i tęskni bardziej, niż w każdym innym dniu roku. Jednak tęsknotę „zagłusza" fakt, że chłopak ma swoje cele w życiu i konsekwentnie je realizuje. Choćby to, że wieku 28 lat będzie miał tytuł doktora. Samo nie przyszło. Trzeba było wielu wyrzeczeń i pracy. A pomyśleć, że mało brakowało, a zostałby poetą! Miał takie zdolności, że nawet przepraszać umiał wierszem. Oto najprawdziwszy dowód ]:-|  Kiedyś, bardzo późnym wieczorem zachciało mu się smażonej kiełbasy. Trochę ją przesmażył i cały dom śmierdział smażenizną. Nie mogłam zasnąć od tego smrodu. Rano, szykując się do pracy spostrzegłam na ławie kartę, a na niej przeprosiny Syna. A brzmiały one tak:
Przepraszam za wczorajsze smrody
Nie pomogą tu wywody
Kiełbasa nieco się przyjarała
Stąd cuchnęła chałupa cała
Przecież mogłem ugotować
Lecz ja chciałem kombinować.
Mogłem także zjeść kanapki
I oszczędzić cierpień matki
To się więcej nie powtórzy
Bo poczciwa znów się wkurzy
a to ból dla mojej duszy ;-)

I jak tu się było gniewać? Może jednak dobrze, że nie został poetą?  Poetom ciężko się żyje na tym świecie...]:-|



komentarze (3) | dodaj komentarz

Dla Kamila

środa, 24 marca 2010 0:13




 
...a ponieważ nie ma Cię Synu w domu i nie mogę serdecznie wyściskać, przesyłam z okazji 28 urodzin wirtualną różę. „Głosowe" życzenia poczekają do piątku. Lubię te nasze telefoniczne piątkowo wieczorowe rozmowy. Buziaki
Zdjęcie za zgodą autorki. Dzięki Aniu:)))



komentarze (2) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 20 listopada 2017