Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 285 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
monitoring pozycji

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

O moim bloogu

Jeszcze niedawno uczyłam się, krok po kroku odzyskiwać swoje życie. Udało się! A co teraz? No nie mam pojęcia co z tym „odzyskanym” zrobić:) Więc znów uczę się… i tak do k...

więcej...

Jeszcze niedawno uczyłam się, krok po kroku odzyskiwać swoje życie. Udało się! A co teraz? No nie mam pojęcia co z tym „odzyskanym” zrobić:) Więc znów uczę się… i tak do końca. Jakieś korepetycje z życia by się przydały:)

W razie potrzeby kontaktu:

rodorek@wp.pl

schowaj...

Cyferki:)

Odwiedziny: 5156231
Wpisy
  • liczba: 1225
  • komentarze: 32249
Bloog istnieje od: 2781 dni

Horoskop

Wodnik

Dzisiaj możesz liczyć na przychylność gwiazd. Zapowiada się, że twój trudny czas kończy się i wszystko zaczniesz od początku.

więcej na horoskop.wp.pl

Lubię to

Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Sądy patrzą z przymrużeniem oka na pijanych morderców!

wtorek, 29 kwietnia 2014 12:21

Dzisiaj zobaczyłam w tv zajawkę spotu, który ma na celu uczulić społeczeństwo na pijanych kierowców. Spot przypomina nieco "dramatyczną" rozmowę trzech licealistów w elitarnym liceum. Poprawne słownictwo, kulturalne  spożywanie piwa, a najważniejsze, że osobnik po wypiciu dwóch piw, bez specjalnie wyszukanych argumentów daje się przekonać, żeby jednak nie prowadzić samochodu po spożyciu.


Mam wątpliwości, czy akurat tak zrobiony spot spełni swoje społeczne zadanie.To tak jakby prosić domowego agresora, żeby po spożyciu nie bił swojej żony, bo to nieładnie, niekulturalnie... Moim zdaniem jedynym batem na pijanych kierowców jest restrykcyjny wymiar kar, z konfiskatą ukochanego autka włącznie. Obecnie obowiązujące kary są według mnie śmiesznie niskie, bo co to za kara, jeśli za zabicie człowieka pijany kierowca może zostać pozbawiony wolności na maksymalnie 12 lat? Mało tego często sądy patrzą z przymrużeniem oka na pijanych morderców.

 

Daleko nie szukając. W lutym tego roku pijany (ok. 2 promili alkoholu) młody mężczyzna spowodował pod Gorzowem wypadek, w którym zginęły trzy osoby - 14-letnia dziewczyna, jej ojciec i babcia. Mówiąc wprost - napity gówniarz zabił troje ludzi. Sprawca trafił do szpitala jedynie z otwartym złamaniem uda. Zaraz po wypadku sąd zarządził areszt na okres trzech miesięcy. W areszcie (na oddziale szpitalnym) miał przebywać do 1 maja br. Trzy miesiące to za mało czasu, by przygotować dla sądu akt oskarżenia. Na same opinie różnych biegłych czeka się czasami po kilka miesięcy. Śledczy wystąpili więc o przedłużenie aresztu.


Sędzia areszt przedłużył, ale nie bezwarunkowo, jak chcieli śledczy. Decyzją sądu, morderca pozostanie w areszcie przez kolejne dwa miesiące, ale będzie to już warunkowy areszt. Jeżeli w ciągu trzech tygodni od otrzymania decyzji wpłaci 40 tys. zł, to ... areszt zostanie uchylony (!?) Czyli, jeśli zapłaci, a dojdzie do procesu, będzie odpowiadał z wolnej stopy. Jeśli w ogóle będzie odpowiadał, bo groźba 12 lat więzienia może spowodować, że zwyczajnie zwieje z kraju i szukaj wiatru w polu.


Tego rodzaju decyzje sądów pozbawiają złudzeń, co do tego że wymiar sprawiedliwości ma cokolwiek wspólnego ze sprawiedliwością, a jednocześnie pokazują, że w naszym kraju jest ciche przyzwolenie na pijanych kierowców. I to przez tych, którzy w imieniu prawa mają obowiązek ścigania pijanych zbrodniarzy...



komentarze (23) | dodaj komentarz

Nie nazywajmy otyłości chorobą

czwartek, 24 kwietnia 2014 17:11

Moja praca014.jpg zawodowa polega głównie na kontakcie z ludźmi. Różnie to bywa, wszystko zależy od pogody. Poważnie! Jeśli pogoda taka jak dziś, czyli deszczowo i burzowo, ludzie też wtedy jak te gradowe chmury… zacięte twarze, złośliwość, sarkazm…

 

Ale nie o ludzkich nastrojach miało być, a o wadze, a raczej nadwadze. Nie da się nie zauważyć, że nasze ulice i nie tylko ulice zapełniają ludzie z coraz większą nadwagą. Zwłaszcza młodzi ludzi. Młodzi mężczyźni z wielkimi bębnami, dzierżący dzielnie w swoich tłuściutkich dłoniach pokaźne hamburgery, albo butle z colą. Młode kobiety zapuszczone do granic przyzwoitości z wylewającym się po bokach tłuszczem, z brzuchami leżącymi na wzgórku łonowym, pchające przed sobą wózki z dziećmi. Jak tłumaczą (jeśli w ogóle tłumaczą) swoją nadwagę? Ano najczęściej chorobą. Że biorą hormony, że problemy z żołądkiem, przemianą materii, że cukrzyca, choroby serca, które uniemożliwiają nadmiar ruchu i takie tam… No dobra, powiedzmy, że 10 procent faktycznie poważnie choruje, ale pozostali?

 

Niemały udział w akceptowaniu nadwagi wśród młodych ludzi mają poprawnie politycznie media, które nazywają otyłość chorobą. Wymyśla się słowa typu puszyści, zaokrągleni, zamiast pisać, czy mówić wprost – grubas, grubaska. I czemu niby ma służyć ta „poprawność polityczna”? Na pewno nie walce z nadmiarem kilogramów. Naukowcy/badacze wręcz apelują, żeby nie nazywać otyłości chorobą, bo uznanie otyłości za chorobę stanowi wymówkę dla osób, które cierpią z powodu nadwagi, co powoduje z kolei, że nie podejmują one wysiłku, aby stracić na wadze.

 

Badacze uważają również, że nazywanie otyłości chorobą, powoduje, że osoby, które cierpią z jej powodu, uznają te stan za permanentny i nieuleczalny, co również przekłada się na brak motywacji do walki z niechcianymi kilogramami. W trakcie badań naukowcy zauważyli, że osoby otyłe, którym powiedziano, że ich kondycja jest stanem chorobowym, odczuwały mniejszą potrzebę zmiany nawyków żywieniowych i zdecydowanie mniej przejmowały się swoją tuszą.

 

Zawsze podchodziłam sceptycznie do tego rodzaju wyników badań, zwłaszcza głoszonych przez naukowców amerykańskich, ale w tym przypadku jest coś na rzeczy…

 

A jak już przy nadmiarze kilogramów jesteśmy. Przeczytałam, że odchudzaniu sprzyja między innymi… romans! Do takich zaskakujących wniosków doszli naukowcy ( a jakże, amerykańscy). Według najnowszych badań ponad połowa mężczyzn i 62 proc. kobiet przyznało, że skoki w bok przyczyniły się do spadku ich masy ciała.

To co, zamiast diety, czy tabletek - mały romansik? :)



komentarze (30) | dodaj komentarz

Świąteczny spacerek:)

poniedziałek, 21 kwietnia 2014 10:16

Witam serdecznie w drugim dniu świąt:)

Dzisiaj za oknem pochmurno ale liczę na to, że potem się wypogodzi i będę mogła wylatać na szwendactwo. Za to wczoraj pogoda była przecudna. Zaraz po śniadaniu wybyłam z domu i wróciłam dopiero jak rozładowała się bateria w aparacie. Naładowałam ją i znów wybyłam:)

 

Pięknie jest na świecie. Wczoraj skupiłam się głównie na ptaszyskach. Coraz trudniej o dobre zdjęcie ptaków. Chowają się między i liśćmi na drzewach, więc aparat najczęściej łapie ostrość na liście właśnie, zamiast na ptaki.

 

Podczas spaceru zauważyłam zmianę w naszej mentalności. Kiedyś  w świąteczne przedpołudnie widać było na ulicach jedynie rodziny przemykające prędko na proszone śniadania wielkanocne. Wczoraj mijałam wiele rodzin, które przedkładały spacery nad biesiadowanie przy stole.  Najważniejsze, żeby każdy spędzał ten czas tak jak lubi, wtedy większa radość ze świąt, prawda?

 

Życząc  wspaniałego dalszego świętowania, pomęczę troszkę zdjęciami, czyli moim „plonem” z wczorajszego dnia:)

 

 

b_le 050.jpg

 

pt_ki 139.jpg

 

 

pt_ki 116a.jpg

 

 pt_ki 178.jpg

 

 

pt_ki 152.jpg

 

pt_ki 049.jpg

 

pt_ki 098.jpg

 

pt_ki 157.jpg

 

b_le 012.jpg

 

pt_ki 060.jpg



komentarze (19) | dodaj komentarz

Nie będę pisać o...

czwartek, 17 kwietnia 2014 11:30

Oj ostatnio trochę zaniedbałam swój blog. Nie to, że z jakiegoś konkretnego powodu, ot tak wyjszło.

 

Święta się zbliżają więc coś świątecznego wypadałoby napisać, tylko co? O świętach z czasów dzieciństwa już pisałam, o składaniu życzeń "wczoraj i dziś" również, i jeszcze o kilku rzeczach. Nie będę przecież pisać (wymądrzać się) o symbolach świąt wielkanocnych, bo za bardzo cenię sobie inteligencję czytelników. Poza tym pewnie każdy na tej lekcji religii był, a jak nie był to do tej pory zdążył się naumieć.

 

O dekorowaniu mieszkania oraz wielkanocnego stołu też pisać nie będę. Każdy dekoruje jak uważa, albo i nie dekoruje wcale. Ewentualnie mogłabym podrzucić jakiś przepis na świąteczna potrawę, ale  nie za bardzo mam się z czym wychylać. U nas żaden tam wielkopański stół, a raczej zwyczajnie, jajka, biała kiełbasa, bigos, żurek, jakieś ciasto i coś tam na obiad.

 

Poza tym nie przepadam za siedzeniem przy świątecznym stole, zatem jeśli tylko nie będzie padać wybywam na moje ulubione szwendactwo, oczywiście z aparatem. A wieczorkiem z filiżanką dobrej herbaty  poczytam książkę, albo posiedzę przy kompie. Pozostał jeszcze wymiar duchowy tych świąt, rzecz najważniejsza... O tym też nie napiszę, bo każdy z nas przeżywa je po swojemu, albo nie przeżywa.


Skoro już wytłumaczyłam się ze swojego "nie pisania" nie pozostaje nic innego jak złożyć Czytelnikom świąteczne życzenia. Życzę zatem zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt Wielkiej Nocy. Wiosny i miłości w sercu też

 

Życzę również, by te świąteczne dni stały się czasem radości, spokoju i pojednania. I żeby ten nastrój towarzyszył nam przez cały rok, każdego dnia.

Pozdrawiam serdecznie:-]

 

 

 

kartka.jpg

 



komentarze (23) | dodaj komentarz

Przewidziałam potrzebę egzorcyzmów:)

piątek, 11 kwietnia 2014 12:39

Od dziś możecie do mnie mówić "jasnowidz". Zasłużyłam sobie na to miano i tyle! Dokładnie w maju 2011 roku pisałam o egzorcyzmach w kirgiskim parlamencie. Przy okazji - oczywiście z przymrużeniem oka - wspomniałam, że u nas też by się takie przydały. A leciało to tak:

 

Jeszcze kilka miesięcy i będziemy mieli kolejne wybory parlamentarne. Gdyby nawet ktoś chciał o tym zapomnieć, to nie da się. W TV co i rusz pokazują jakiś sfrustrowanych posłów, którzy dostali od swojej partii inny numerek na liście niżby chcieli. Zaczynają się roszady i różne takie manewry ze zmianą barw partyjnych włącznie.

 

Wszystko uspokoi się po wyborach. Zawiąże się sejm, a nowi posłowie i senatorowie podczas pierwszego posiedzenia izby złożą ślubowanie. Ja myślę, że samo ślubowanie nie zagwarantuje solidnej i uczciwej pracy nowo wybranych posłów. Do tego by tak się stało trzeba czegoś więcej… Przyglądając się bowiem pracy obecnych parlamentarzystów oraz tych z poprzedniej kadencji, i jeszcze z poprzednich – odnoszę wrażenie, że w murach parlamentu zadomowił się zły duch, albo jakieś inne złe moce. Co z tym zrobić? Myślę, że czas najwyższy pójść w ślady deputowanych parlamentu kirgiskiego…

 

Jak podaje GW, deputowani kirgiskiego parlamentu - odwołując się do starej szamańskiej, plemienno-stepowej tradycji - złożyli w parlamencie ofiarę z siedmiu baranów, by "przepędzić złe duchy" z gmachu obrad.

 

W tamtejszym parlamencie podczas debat, zamiast rzeczowej dyskusji, dochodziło między posłami do konfliktów, wyzwisk, a nawet rękoczynów. Dlatego właśnie posłowie postanowili wypędzić złe duchy z gmachu za pomocą baranów. Zwierzęta te stanowią bogactwo Kirgistanu, a złożenie ich w ofierze symbolizuje pokojowe intencje, święto i wspólnotę.

 

W naszym kraju baranów też nie brakuje, więc śmiało można ten obyczaj przenieść na niwę naszego parlamentu. Pewne doświadczenie w sprawie odczyniania złych mocy nasi parlamentarzyści już mają. Wprawdzie chodziło wtedy o uroki w intencji deszczu, ale od czegoś trzeba było zacząć…;-)

 

                                                         * * *

I co? Długo nie trzeba było czekać... Podczas obchodów czwartej rocznicy katastrofy smoleńskiej ks. Stanisław Małkowski odprawił przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie egzorcyzmy. Jeden z pisowskich posłów wyjaśnił, że egzorcyzmy były potrzebne, ponieważ „opętanych jest wiele osób”. I tu wyjątkowo z owym posłem się zgadzam. Egzorcyzmy są niezbędne, zwłaszcza, że picie soku z brzozy odmiany smoleńskiej nie przyniosło pozytywnych rezultatów leczniczych...



komentarze (17) | dodaj komentarz

Pamiątka po cystersach

czwartek, 10 kwietnia 2014 9:15

Jakże często pośród lasów, pól, czy położonych na uboczu wioskach można trafić na prawdziwe perełki, o których przewodniki jeśli już wspominają, to bardzo pobieżnie, albo milczą. Ba, nawet miejscowi nie zawsze są w stanie wskazać drogę do takich miejsc...

 

Do takich perełek bez wątpienia można zaliczyć położoną na obrzeżach Bledzewa (woj. lubuskie) figurę Marki Boskiej, a właściwie kapliczkę przydrożną.

 

Ta niezwykle powściągliwa, wręcz surowa w formie figura jest jedną z niewielu dobrze zachowanych pamiątek  po klasztorze cystersów. 

 

Ustawiono ją w 1811 roku na mogile rosyjskich żołnierzy. Tutejsi cystersi urządzili w miasteczku szpital. Leczono w nim między innymi rannych uczestników wojny przeciwko Napoleonowi. Tych żołnierzy, którym nie dane było wrócić do domów, pochowano w zbiorowej mogile. Dla uświęcenia miejsca pochówku ustawiono na nim figurkę Matki Boskiej. Trochę trudna do odczytania inskrypcja wykuta na kamiennym cokole informuje, że pochowano w tym miejscu 87 rosyjskich żołnierzy.

 

Miłym zaskoczeniem był widok kilku niedawno wypalonych zniczy ułożonych pod figurą....

Współpraca: bakhita

 

B_ew 068.jpg

 

B_ew 082.jpg

 

B_ew 069.jpg

 

 



komentarze (10) | dodaj komentarz

Cieszem siem:)

wtorek, 08 kwietnia 2014 9:04

 

Jakiś czas temu przeczytałam w lokalnej prasie informację, że z okazji Dni Kultury z Bratem Albertem ogłoszony został konkurs fotograficzny. Na konkurs należało przesłać pracę zatytułowaną: To nam daje nadzieję.

 

Długo zastanawiałam się jak "ugryźć" temat, bo wbrew pozorom łatwy nie był. Na koniec, właściwie rzutem na taśmę (w ostatni dzień terminu nadsyłania prac) wpadłam na pomysł i prędko pomysł wprowadziłam w czyn. A potem pozostał tylko czekanie co tego wyniknie...

 

Nie wiem dokładnie ile prac wpłynęło. W każdym razie komisja konkursowa wybrała spośród nadesłanych prac 20 zdjęć (w tym moje), wydrukowała je w formacie 40 na 30 cm i opatrzone numerami wywiesiła w Bibliotece Wojewódzkiej. Teraz wszystko zależało od  oglądających. Każdy bowiem mógł zagłosować na 6 fotografii, na specjalnie przygotowanym  kuponie. Zdjęcia wisiały ponad 2 tygodnie. Wczoraj nastąpiło ogłoszenie wyników.

 

Moje zdjęcie zdobyło 3 miejsce! Bardzo, bardzo, bardzo mnie to ucieszyło:))) Szczerze mówiąc nie spodziewałam się... Byłam obejrzeć zdjęcia zaraz po wywieszeniu  i uznałam, że nie mam szans, a tu proszę... Cieszy mnie ta nagroda również dlatego, że nikomu ze znajomych nie wskazałam numeru swojego zdjęcia. Po prostu liczyłam na obiektywną ocenę oglądających. Oprócz dyplomu otrzymałam również bon wartości 100 zł do zrealizowania w sklepach sieci Empik.

Może jakiś pomysł na tytuły godne uzupełnienia domowej biblioteczki?

 

Pod tym linkiem można zobaczyć 20 konkursowych prac

 

http://bratalbert.net/galeria-2/

 

A to już moja, zatytułowana: Modlitwa.

 

Nadzieja 003.jpg

 



komentarze (28) | dodaj komentarz

Dałam się podejść:)

środa, 02 kwietnia 2014 20:18

Jak dziecko… jak dziecko dałam się podejść i to dwa razy. Lata całe 1 kwietnia byłam ostrożna i właściwie nikomu nie udało się zrobić mi psikusa, a tu proszę!

 

Znajoma oświadczyła na FB, że spodziewa się dziecka. Ale tak pięknie ugryzła temat, że dałam się nabrać. Może dlatego, że od jakiegoś czasu mieszka w Irlandii i obecnie niewiele wiem o jej życiu osobistym.  Oczywiście natychmiast napisałam w komentarzu, żeby dbała o siebie i takie tam… Wprawdzie potem zapaliła mi się czerwona lampka, niemniej emocje wzięły górę.

 

A potem na oficjalnej stronie miasta napisano, że mój ukochany Park Róż będzie przemalowany:

 

(…)Ponieważ róże rosnące w parku były nadmiernie wycinane zarówno przez osoby zakochane, jak i zwykłych wandali, kolegium ustaliło, że wraz z nadejściem wiosny to nie róże będą symbolem parku, a kolor różowy. Każdy obiekt znajdujący się w Parku przemalowany zostanie na ten właśnie kolor. Przewidywany termin realizacji zadania to koniec maja br. Inwestycja zamknie się w kwocie 20 tys. zł.

 

Uwierzyłam! Tym bardziej, że kilka dni przedtem pisałam na FB o zabytkowym hydrancie na terenie parku, który został przez kogoś przemalowany na kolor lila róż. Paskudztwo! Tak się wnerwiłam, że napisałam komentarz, w którym wyjaśniłam co sądzę na ten temat. Na koniec dodałam, że jak już wszystko przemalują na różowo, to nich powołają na patrona parku świętą Dodę. Emocje targały mną tak silne, że zapomniałam o dniu psikusów. Ne ma co… gratulacje dla pomysłodawcy żartu:)

 

A co poza tym? Ano nic szczególnego… Najważniejsze, że wiosna czaruje swoimi urokami, a ja latam z aparatem i próbuję te „czarowanie” zatrzymać w kadrze. Z jakim efektami? Sami oceńcie:)

 

blog5.jpg

 

 

blog11.jpg

 

 

blog3.jpg

 

blog1.jpg

 

 

blog6.jpg

 

blog7.jpg

 

blog8.jpg

 

blog12.jpg

 

blog9.jpg



komentarze (29) | dodaj komentarz

Pomiędzy kosmosem, a piekłem

wtorek, 01 kwietnia 2014 7:58

Kilka l at temu związek wyznaniowy - sekta scjentologów starała się w MSWiA o pozwolenie na rozpoczęcie legalnej działalności na terenie Polski. Wtedy nie otrzymali pozwolenia. Ponad pół roku temu scjentolodzy złożyli ponowny wniosek i tym razem takie pozwolenie otrzymali. 10 marca br. zakończyła się procedura rejestracyjna, a kilka dni temu Polscy scjentolodzy kupili nieruchomość w Markach pod Warszawą z przeznaczeniem na centrum dowodzenia. Warto w tym miejscu przypomnieć, że główne centrum dowodzenia znajduje się w Kalifornii. Na ponad 300 ha terenie wybudowano tam pałace w stylu szkockim, baseny, olbrzymi kościół, studio telewizyjne, a wszystko ogrodzone drutem pod napięciem i naszpikowane kamerami. Czy nieruchomość w Markach zostanie podobnie zagospodarowana? Wszystko zależy od zasobności portfeli naszych scjentologów.

 

W Stanach gorliwymi wyznawcami, a zarazem "twarzami" sekty są aktorzy, między innymi John Travolta i Tom Cruise To dzięki nim kościół scjentologiczny przyciąga miliony wyznawców, a majątek sekty szacowany jest na kilka miliardów dolarów!

 

Zastanawiam się który z polskich wyznawców ma szansę zostać "twarzą" scjentologów? W ubiegłym tygodniu Newsweek zamieścił pełną listę osób, które deklarują przynależność do tego kościoła. Znalazły się tam nazwiska osób z pierwszych stron gazet. Miedzy innymi Michała Wiśniewskiego, Michała Kamińskiego, Kuby Wojewódzkiego, Bartosza Arłukowicza, Julii Pitery, Nelly Rokity, Jacka Rostowskiego, Katarzyny Cichopek, czy Krzysztofa Ibisza.

 

Scjentolodzy to jedna z najbogatszych i najbardziej wpływowych sekt na świecie. Ich wyznawcy wierzą między innymi w istnienie kosmitów oraz piekła, które wg nich znajduje się w samym centrum ziemi.

 

Przeglądając listę z nazwiskami polskich scjentiolowów nie dziwi już chyba nikogo, że poziom życia kulturalnego i politycznego w Polsce oscyluje gdzieś pomiędzy kosmosem, a piekłem. Ze wskazaniem na piekło oczywiście!



komentarze (17) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 24 sierpnia 2017